"Ja chrząszcz"

Ryszard Grzyb | prace na papierze

flaga_EN.png

wystawa: 15.05 - 19.06.2021 r.

HOS Gallery

Dzielna 5 /lok.5B | Warszawa

Najwcześniejsze z eksponowanych na wystawie prac, jeszcze z lat 70., powstały przy pomocy piórka i ołówka i zostały zakomponowane na wzór grafik, których granice wyznacza krawędź matrycy. Szkice te odzwierciedlają ówczesne zainteresowanie Grzyba sztuką dzieci oraz tzw. sztuką naiwną. Bogata wyobraźnia tych nieprofesjonalnych artystów wraz z niewprawioną ręką i nieznajomością prawideł perspektywy i anatomii kreują alternatywne światy zamieszkałe przez stwory i stworki osadzone w pejzażu tworzonym przez kreskę horyzontu, ponad którym uśmiecha się słońce otoczone wiankiem promieni. Wizje te niejednokrotnie okazują się tyleż pocieszne i wzruszające, co niepokojące. Grzyb w te zdawałoby się dziecięce wizje wplata motywy, które daleko wybiegają poza pacholęcą świadomość i możliwości poznawcze. Artysta operuje niewinnością, czy wręcz naiwnością zarezerwowaną dla małolatów, którzy nienauczeni są jeszcze odczuwania wstydu i skrępowania. Tak więc obok motywów nawiązujących do filozoficznej refleksji, odwołań do literatury, kosmologii i polityki mamy do czynienia z fizjologią w całej jej wybujałości, czy wręcz obmierzłości, erotyką i brakiem powagi.

Rysunki zalegają na dnie szuflady, gubią się na marginesach notatek, nieśmiało poprzedzają prace malarskie cieszące się większą estymą. Jednocześnie to właśnie one są pierwotnym środkiem ekspresji i idei, nieraz punktem wyjścia dla dalszych artystycznych poszukiwań.

 

 

Pośród prac z lat 80. można wyodrębnić powracające wątki i przedstawienia: pierwotne rytuały obok scen zaobserwowanych w rzeczywistości PRL-u, postacie ze zwierzęcymi głowami, brutalne sceny wojenne, kopulujące pary i wizerunki zapożyczone z historii sztuki. Wiele z tych surowych prac nasuwa skojarzenia z malowidłami naskalnymi przedstawiającymi wierzenia, religijne obrzędy, sceny z polowań i konfliktów. Zgrzebność i surowość kształtów koresponduje z dosadnością i brutalnością podjętych tematów. Motywy te przypominają o cechach, które zwykło się określać zwierzęcymi, czyli odwieczności chuci, potrzeby mordowania, instynkcie przetrwania, które wpisują nas ludzi w cykliczność narodzin i śmierci. Wiele z prac jest także reakcją na ówczesne realia i nastroje, i kąśliwym komentarzem bacznego i krytycznego obserwatora komunistycznej codzienności.

Szczególne miejsce w twórczości Grzyba zawsze zarezerwowane było dla zwierząt – bytów prostszych, ale i naturalnych, szerszych i przez to w pewien sposób szlachetniejszych. Zapewne dlatego papiery, na których stworzenia gubią ludzkich kompanów, cechuje większa pogoda i dekoracyjność.


W jednym ze swoich tekstów Grzyb wspominał o niezbędnej dla sztuki „kategorii niemożliwości”, która nakazuje baczne przyglądanie się rzeczywistości i wyławianie z niej niesamowitości. Jednakże na odłów ten składają się zarówno momenty magiczne, niezwykle piękne, jak i upiorne i ohydne. Niewielkich rozmiarów prace zaskakują sposobem, w jaki szargają emocjami widza, wywołują skrajne reakcje od zachwytu i salw śmiechu po odruch zniesmaczenia. Obsceniczność i prowokacyjność przypomina, że bywamy, bez wyjątku, fascynujący, ale i absurdalni i paskudni. I zamiast biadolić i załamywać ręce, lepiej zmierzyć się z tym faktem z wyrozumiałością, dystansem i humorem.

U Grzyba każdy rysunek jest bytem autonomicznym, skończonym, ale i docenionym przez samego twórcę. Rozliczne prace na papierze poprzedzały malarski obraz nieświadomie, częstokroć z wieloletnim wyprzedzeniem. Pośród wyeksponowanych na wystawie szkiców, niejedna osoba odnajdzie pierwowzory prac uznanych za najbardziej charakterystyczne w dorobku malarza.

Pamiętam, że moja babcia Irena zarzynała koguty w sobotę, żeby na niedzielę był rosół. Kilka lat wcześniej, zanim powstał obraz, napisałem wiersz, w którym pojawił się motyw zarzynanego koguta jako rodzaj składanej ofiary. Śmierć zwierząt była częstym motywem na moich obrazach w latach 80.

“Zarzynanie czarnego koguta”,1985 r.

 tempera +PVA binder na papierze, 100 x 140 cm (wł. Muzeum Górnośląskie w Bytomiu)

“Śmierć wojskowego w kuchni”, 1989 r.

olej/płótno, 110  x 130 cm

Do namalowania tego obrazu skłoniła mnie opowieść, jaką usłyszałem w latach osiemdziesiątych poprzedniego stulecia. Opowieść o śmierci wojskowego w kuchni. Wojskowego, nie żołnierza. Śmierci nie na polu bitwy, nie w akcji, lecz kuchni podczas prozaicznych czynności, gotowania zupy, krojenia kapusty. Możliwe, iż był to wojskowy na emeryturze. Na obrazie makaron jest czarny, co sugeruje, że zdarzenie miało miejsce kilka dni wcześniej. Starszy człowiek żył samotnie. Makaron jest umieszczony w misce dla psa. Rysunek do obrazu wygląda zupełnie inaczej.

“Władca świata”, 1985 r.

tempera + PVA binder na papierze, 100 x 140 cm

Jest taka piosenka, której tytułu ani autora nie pamiętam. Pochodzi z niej to wyobrażenie o władcy świata. W tej piosence, chyba czeskiej, władca świata wędruje po świecie i zbiera żniwo. Tym władcą świata jest Król Śmierć.

25.jpeg

Tytuł wystawy „Ja chrząszcz” jest zarazem tytułem jednego z wierszy Grzyba, a także wydanego przez Fundację im. Tymoteusza Karpowicza tomiku poezji, który towarzyszy ekspozycji oraz ją dopełnia o treści, które łatwo ulegają przeoczeniu w dorobku artystycznym malarza.

 

 

kuratorka i autorka tekstu:

Katarzyna Piskorz

projekt współfinansuje 

m.st. Warszawy

​​Warto poznać tę Historię O Sztuce.

Zapraszamy!

syrenka-czarna.jpg